
Wykorzystując 4 dni wolnego od szkoły (pt-pon), pojechaliśmy do cioci
do Arezzo. (80km od Florencji). Byliśmy tam niecałe 2 dni.

Wieczorem
niespodziewanie zauważyliśmy przebranych ludzi, którzy gromadzili się,
ustawiali procesyjnie na uliczkach starego miasta. Poszliśmy za nimi :D
Okazało się, że był to marsz zwycięskiej dzielnicy. Zakończył się w
katedrze, gdzie wraz z biskupem dziękowali za zwycięstwo i coś podobnego
;p Były specjalnie ubranie konie, dużo bębniarzy, rycerzy z kopiami
itd. niestety nie mam zdjęć, bo nie myślałem, że jeszcze będe musiał
używać aparatu tego wieczoru ;p ale wyglądało to mniej więcej tak:
(tylko, że było ciemno i było wszędzie żółto-niebiesko).
Mam nadzieje, że będzie okazja uchwycić ich jeszcze swoim aparatem ;)
 |
Gepetto i rodzinka |
97-latek, ciągle coś musi robić, przez 5 lat budował SAM te oto eksponaty. Po podłączeniu do sprężarki rozpędzały się koła, świeciły światła itd. Bardzo ciekawy Pan Włoch, trochę jak Gepetto:D
Kilka fotek z miasta ;p
Myślę, że będę częściej tu przyjeżdżał. Bilet pociągiem kosztuje (podobno - sprawdzimy niedługo;p) 7,10E.
 |
teatro... mmm ;)) |
 |
koło supermarketu |
 |
ahh te pagórki.. |
(Chyba lepiej będzie, jak zrobię jakiś album a nie tak na głównej stronie wszystkie zdjęcia)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz