"Przyszłość należy do Was, do młodych. Trzeba abyście wchodzili na wielkie drogi historii nie tylko tu w Europie, ale na wszystkich kontynentach i wszędzie ażebyście stawali się świadkami chrystusowych błogosławieństw."
JPII

UPORZĄDKOWANY BLOG NA MOJEJ NOWEJ STRONIE:
http://jacektraveler.wixsite.com/jacek-traveler

Wyświetlenia

poniedziałek, 6 lipca 2015

Cusco - stolica Inków


Cusco 


Dlaczego tak nisko lecimy? - pomyślałem, nie zdając sobie sprawy, że pode mną są pięciotysięczniki. Co tak dziwnie kołujemy? No tak! Miasto leży w dolinie.
Wysiadamy z samolotu. Pierwszy kontakt z tutejszym powietrzem. W głowie dalej kołowanie. Czyżby przeniosło się z samolotu? ah! Czyli jednak magiczna tabletka "soroche" (hiszp.: choroba wysokościowa), która dał nam ksiądz przed odlotem nie zadziałała?  Nie ma co się dziwić. W Limie wsiadaliśmy na wysokości 135 n.p.m., a po niecałych dwóch godzinach wysiadamy na 3400 m.n.p.m.

Na lotnisku mijamy stoisko z rozdawaną herbatą z liści koki. W lekkim oszołomieniu mijamy i szukamy naszych walizek. Jeszcze tylko zdjęcie z Peruwiańską mamą i Włoska koleżanką - zapoznanymi w samolocie i idziemy na umówione miejsce, aby po godzinie znaleźć się w naszej misyjnej wiosce Calce.




Cusco jest obecnie najczęściej odwiedzanym miejscem w Peru przez turystów. Leży u stóp Świętej Doliny Inków i oczywiście niedaleko Machu Picchu! Stąd odjeżdżają główne pociągi w tamte strony, operowane przez Peru Rail.
(więcej o wyprawie na Machu Picchu: http://jacek-traveler.blogspot.com/2014/09/machu-picchu.html)


Mapa regionu. Widoczne Cusco, Pisac (bazar dla turystów), Lamay (jedzenie świnek morskich), Calca (misyjne miasteczko), Ollantaytambo (ostatnia stacja odjeżdżających Peru Rail), Chinchero (kompleks do zwiedzania) 


Inkowie byli niesamowitymi architektami. Każdy plan miał ukryte znaczenie i symbol. Architekcji miast z okolicy świętej doliny wykazali się niezwykłą wyobraźnią i talentem. Machu Picchu przypomina z góry sylwetkę Kondora, inna wioska - Ollantaytambo leży na planie lamy, Pisac - przypoina kuropatwę andyjską, nastomiast omawiane Cusco leży na planie pumy.

ps. Pamiętacie jak wspominałem, że na planie pumy leży również Calca? Podobnie, jeżeli odwrócimy jezioro Titicaca znajdujące się w południowo-wschodnim Peru.

Widok na dolinę Cusco. Niegdyś domy wypełniały tylko płaski obszar doliny. Od kilku lat zabudowania pną się w górę i pojawiają się na zboczach. 


Cusco w castellano, Cuzco po hiszpańsku, Qosqo w keczua znaczy "pępek świata" dlaczego?

- Inkowie wierzyli, że ich miasto było źródłem życia. Według legendy jego założyciel Manco Inca wbił złotą laskę w świętą skałę pod miastem ogłaszając, iż miejsce to stanie się centrum andyjskiej ojczyzny Inków.







Imperium Inków zostało ukształtowane za panowania dziewiątego inki (władcy) - Pachacutec (w keczua oznacza tego, który zmienił świat). Rozpoczął on ekspansję ustanawiając keczua powszechnie obowiązującym językiem, podbił inne narody indiańskie i przekształcił Cusco w pokrytą złotem stolicę. W II połowie XV wieku miasto z trawy i gliny zamieniło się w metropolię z kamienia.

Dobrą passą cieszyli się przez kolejne 70 lat, dopóki Hiszpanie nie podbili miasta, wykradając złote i srebrne dzieła sztuki i w 1535 roku ustanawiając jako stolicę, bardziej przyjazną geograficznie - Limę.

Pomnik Pachacuteca w centrum miasta. 


Oczarowani miastem w XVI w. Hiszpanie nie zburzyli miasta, jak to mieli w zwyczaju. Dookoła Cusco jest wiele ważnych inkaskich stanowisk archeologicznych , które nie sposób wszystkie odwiedzić.


Najlepszym przykładem ukazującym bogactwo miasta Cusco jest Qorikancha - najbogatsze sanktuarium Inków  - świątynia Boga Słońca Inków. Od XIVw. koronowano i grzebano tam inkaskich władców, stało tam kilka najważniejszysh świątyń m.in boga Wirakoczy, Księżyca, Tęczy i Błyskawic. Nazwa znaczy "złoty dziedziniec" ze względu na ogród wypełniony rzeźbami roślin i zwierząt ze złota (ok. 1,6 tony), podobnie jak otaczający go mur pokryty 700 sztukami dwu kilogramowyi złotymi płytkami. W 1534 r. kompleks ogołocony przez Hiszpanów pod dowództwem Pizarra.






Plaza de Armas

Jak w pozostałych miastach Peru jest to nazwa głównego placu w mieście. Za czasów Inków był dwa razy większy i stanowił najważniejszą część miasta. To tutaj odbywały się ważne inkaskie ceremonie militarne i religijne.



Plaza de Armas z widoczną KATEDRĄ po lewej stronie.


W 1983r. miasto zostało wpisane na listę UNESCO.





Według pomiarów w 2006r. w Cusco jest największe na Ziemi promieniowanie ultrafioletowe.





Katedra

Wzniesiona w miejscu pałacu Inki Wirakoczy, z dwoma kaplicami po bokach. Ceny za wejście kosmiczne, chociaż może to wynagrodzić nietypowe wnętrze dekorowane złotem, srebrem i 400 obrazami ze szkoły Cuzco.





W środku katedry najbardziej znanym jest obraz Ostatnia wieczerza (Marcos Zapata) ze świnką morską na talerzu, andyjskim serem i ostrą papryką...


Christo Blanco - Biały Chrystus. Wzgórze nad Cusco.

Obecnie mieszkańcy chcąc zachować tradycję przywrócili nazwy ulic w ich oryginalnym brzmieniu, czyli w języku keczua. 

Co rusz odkrywane są pod ziemią nowe zabytki. Trwa wieczna modernizacja. 

Niestety modernizacja i turyści wymusili wybudowanie  wielkiego centra handlowego... Ułatwia poruszanie się w historii. Wchodzisz do XXI wieku, a wychodzisz w XV... jednak, czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi?








Kto się nadaje na rosół łapka do góry!


Łazienka. Dostaje się dwa kawałki papieru, więc trzeba używać z głową! ;P


Świeże i tanie soki z wielu owoców. 

Odmiany ziemniaków oraz czarna kukurydza (główny składnik chichy)




Jeden z dworców autobusowych. Trasa do Calci wynosi około 2,5 sola. 



Do porównania cen.

ULICZKA LORETO

Ciekawa uliczka w centrum miasta. Wygląda jakby woda miała płynąć, kamienie idealnie dopasowane, jak puzzle. Za nią znajdują się klepy z rękodziełami :)



Wyroby peruwiańskie.



Jak dla mnie najlepszym miejscem do robienia zakupów jest placyk za uliczką Loreto. Trzeba się zaprzyjaźnić ze sprzedawcą, porozmawiać, poopowiadać o sobie i zamierzać kupić hurtowo! nie ważne, że na koniec kupimy jedną rzecz po cenie hurtowej :)




Święto św. Jana Bosko!












jacek-traveler



niedziela, 5 lipca 2015

Życie w Calce - jak to wszystko wygląda.


Calca


Górskie miasteczko liczące 10 tysięcy mieszkańców, położone na 3 tysiącach metrów w Świętej Dolinie Inków. Miejsce przejściowe w drodze do wyższych And, w drodze do nieodległego Machu Picchu. Miejsce misjonarzy salezjańskich, którzy przybywają, aby odpocząć po drodze do odległych wiosek.

Calca tętni życiem. Jest dużo dzieciaków, które przybywają z wysokich gór, pokonując często kilka kilometrów. Uczą się w szkołach każdego szczebla. Bez wątpienia Calca jest miasteczkiem szkół. Centrum Calci stanowi kościół oraz ratusz miasta. Nieopodal jest również mercado, na którym przeważnie robimy zakupy. Dookoła w wąskich uliczkach są malutkie sklepiki umieszczone na dolnym piętrze lepionych domków. Są też sklepy papiernicze, kafejki internetowe, wypożyczalnie filmów, sklepy obuwnicze - gdzie również wymienia się podeszwy, krawiec, fryzjer i wiele innych.



Widok na Calcę z 4-tysięcznika.


Główny plac miasteczka - Plaza de Armas.


Kościół św. Piotra



Zapraszam do przejścia po rynku.


Z trzydzieści stopni w cieniu. Rozpalone słońce podgrzewa miejską patelnię. Bezpańskie psy latają pod nogami. Zahaczają o stragany. Załatwiają się na ziemniaki. Kolorowe ulice wypchane owocami, warzywami i przedmiotami codziennego użytku. W tłum ludzi mieszają się motory z trzema kołami i obudowaną górą. Robią uniki, manewrując na krawędzi wywrócenia się i otarcia o przechodniów.  Trąbienia, krzyki, namawianie do zakupu. Na bocznej ulicy odbijającej od głównego rynku pojawiają się dwa maluchy. Wracają ze szkoły ciągnąc za sobą dwa malutkie plecaczki na kółkach. Zauważają "gringo" - kolejne oczy zapatrzone w jeden wyższy biały punkt. A ja? A ja już przyzwyczajam się do tego stanu rzeczy i martwię się tylko, żeby zapatrzone główki ni uderzyły o zbliżający się do nich słup. W sumie, jak byście zareagowali gdyby na waszej codziennej drodze pojawiło się ufo? 



Nie tylko pięknie ale i smacznie! 




Na rynku niezmiennie świat biegnie inaczej. Nie wszystkie zasady muszą być przestrzegane. Cel jest jeden - tani zakup tego co trzeba. Owoce turlają się po chodniku. Kolorowe Panie chodzą z zawiniętymi dziećmi na plecach. Dzieci skryte, ale jak to dzieci lubią zabawę. I mi udaje się zabawić młodszą koleżankę poza zasięgiem wzroku mamy. Kucharka z którą poszedłem kupuje kurczaka. Wybiera, przebiera, dotyka, przekłada, jakby sprawdzała wytrzymałość rozkładającego się mięsa. Spadła jej połówka na ziemię! Szybko podniosła i naturalnym ruchem odłożyła na swoje miejsce. Pozostałe wkłada do siatki. Spadło raz jeszcze! Trudno, odkłada na bok i dobiera kolejne kawałki. 
Zapach kurczaków wyłożonych na stołach bez strachu przed słońcem unosi się nad rynkiem. Przyjemnie nie jest, ale idzie się przyzwyczaić.

Mercado.

Początek misji, nowe doświadczenie i ogólne nieogarnięcie. 


-Pablo, poczekaj tutaj na mnie. Ja zaraz wracam. - powiedziała do mnie kuchara

...no to czekam przed główną bramą z siatką pełną zamrożonych kurczaków. Z minuty na minuty zapach z białego płóciennego worka jest coraz ostrzejszy. Z dołu zaczyna wypływać czerwień. Ludzie coraz dłużej zawieszają wzrok na białym ludku z białym workiem pod białym murkiem otaczającym ryneczek. Po raz kolejny jestem atrakcją turystyczną. Po raz kolejny słyszę O! Gringo! z ust młodszych dzieci. Dla starszych też jestem ciekawostką. Z biegiem czasu mojego czekania, zaczęli podchodzić i rozmawiać ze mną ludzie. Może rozmowy to nie przypominało, bo nie byłem w stanie odpowiadać, tego co naprawdę chciałem ale było miło, a pytania się powtarzały. Czy to policjant, czy pani od ziemniaków, czy kierowca mototaxi pytali o to samo: co robię, gdzie mieszkam, jak ma na imię i skąd jestem. Takie pierwsze zapoznanie, taki pierwszy kontakt z lokalną społecznością. Kiedy kurczaki już się rozmroziły, wróciła kucharka i udaliśmy się moto do domu szykować obiad...



Mięcho mięcho !! :D europejskie standardy SANEPIDu.



Dział mięsny. 





Kolejka kobiet do banku.




Sklepik spożywczy.


Sklep z zegarkami i zegarmistrz.


FILMIK 

W filmiku jedziemy Mototaxi. Zawozimy kurczaka do piekarni, podglądamy życie na rynku oraz obserwujemy kolejkę kobiet przybyłych z gór po odbiór zasiłku. Wszystko otoczone trzema charakterystycznymi dla tego regionu (Świętej Doliny Inków) piosenkami.



lub bezpośrednio link na ytb: https://www.youtube.com/watch?v=l3ChBam0Ai4&feature=youtu.be


Mototaxi. Przejazd od 1 do 2 soli (1 sol=1,08zł) - z wniesieniem bagażu do domu! ;)




Lokalna społeczność. Zawinięte dziecko w kolorowe płótno, a w wiaderkach sfermentowana chicha. 

Typowy ubiór kobiety peruwiańskiej z regionu Cusco. Kolory spódnicy różnią się między regionami lub wioskami. 



Przysmak Peruwiańczyków - popcorn.



Peru nie jest drogie. Dorobienie kluczy kosztuje 3 sole, 5 bułeczek 1 sola, piwo cusqeńa 0,5 - 4 sole, żależnie od miejsca.

Najczęściej spotykanymi samochodami są Hyundai i Toyota (głównie Hillux, którą masowo wypożyczają przyjeżdżający turyści).


Paliwo sprzedaje się w galonach. 


Udko z kurczaka 10,80 Sola. 



Banany !! 1 sol 4-5 bananów! :D - a ile rodzai!


Mobilny sklepik. Wszędzie tam gdzie dzieci, tam i on :)

Budka telefoniczna. Wypożyczasz telefon komórkowy (na końcu kolorowej tasiemki) i dzwonisz. 


Każda kobieta ma długie włosy. Panuje moda na noszenie różnych kapeluszy oraz warkoczy. Jeżeli są dwa, są związywane na końcu. Jeżeli włosy są zbyt krótkie - nie raz doczepiają sobie lub związuje je wełnianą nitką :)



Obuwie z opony. 

W peruwiańskiej telewizji niestety oprócz ogłoszeń wyborczych jest dużo miejsca na zupełnie bezwartościowe i bezcelowe reportaże i serwisy informacyjne. Większość czasu podczas wiadomości zawierają informacje o samych morderstwach, potrąceniach na ulicy i długich analiz jak pewna kobieta uniknęła wypadku. W radio nie jest lepiej. Często słychać ogłoszenia wróżek i zachęcenia do czarnej magii.


Zamiast reklam i ogłoszeń wyborczych malowidła na ścianach domu.

Jeżeli chcesz udać się do innego miasteczka z pewnością napotkasz na combi - busa, który każdego z każdym bagażem zabierze. Wyjazdy są cyklicznie, jednak ostatecznie o godzinie wyjazdu decyduje zapełnienie się busa. Raz czekasz godzinę, a raz wsiadasz jako ostatni i jedziesz :) 


Przed drogą do Lares. 

Msze święte w których miałem przyjemność brać udział były bardzo żywe. Księża mają bardzo osobisty kontakt podczas przewodniczenia mszy, jest dużo wspólnych śpiewów, klaskania...być może wynika to z rodzaju mszy.

Gdy masz jest odprawiana w intencji zmarłego, po mszy przed kościołem rodzina zmarłego częstuje ciastem i kakao. (akurat tak trafiłem).

Po mszy również wierni podchodzą pod ołtarz i następuje poświęcenie wodą święconą. Woda, szczególnie święcona jest bardzo ważnym elementem w ich kulturze i nabiera wręcz magicznego znaczenia. Każdy chce być dotknięty wodą, co przypomina wręcz oblewanie się nią.

Ojcze Nasz..

Mój pierwszy raz w kościele w Calce był dość tragiczny. Usiadłem w ławce niedaleko od ołtarza. Odwróciłem głowę w lewo i... mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Maryi. Ale jakim wzrokiem! Małe, czarne oczy, skupiające maksymalną uwagę na jednym punkcie, patrzące bezpośrednio i głęboko, jakby z wielki żalem i obwinianiem, że ukrzyżowanie to nasza sprawka!  Przeszedł dreszcz.

Obok figura Jezusa przedstawiona jeszcze bardziej realistycznie. Poturbowane ciało z widocznymi ranami, czarna od krwi, z peruką, budząca postrach swoją realistyczną posturą. Nie trzeba się niczego domyślać. Wszystko jest przedstawione czarne na białym. Nie masz wyjścia, grzeszniku.




 Podobne wizerunki można spotkać w przydrożnych kapliczkach....








jacek-traveler-misja