"Przyszłość należy do Was, do młodych. Trzeba abyście wchodzili na wielkie drogi historii nie tylko tu w Europie, ale na wszystkich kontynentach i wszędzie ażebyście stawali się świadkami chrystusowych błogosławieństw."
JPII

UPORZĄDKOWANY BLOG NA MOJEJ NOWEJ STRONIE:
http://jacektraveler.wixsite.com/jacek-traveler

Wyświetlenia

wtorek, 7 maja 2013

"I feel the need...the need for speed" - wyścigi, biegi i teatr


 Jedno jest pewne - Końcówka Erasmusa przyspiesza!


Mugello Circuit / L'autodromo Mugello / Tor Mugello  - 4.05.13




Tego dnia na pewno nie zapomnę nigdy! Najlepiej wydane 5euro w życiu! - chociaż jak się później okazało mógłbym wjechać za darmo przez życzliwość pewnego pana...ale zacznijmy od początku...albo nie bo znowu wyjdzie opowiadanie na pół godziny :p


Wyświetl większą mapę


Tor znajduje się 35km od Florencji. Właściwie ciężko się na niego dostać, bo nie ma bezpośredniego autobusu/pociągu na tor i  trzeba kombinować. Dodatkowo w weekendy środki transportu jeżdżą wyjątkowo wybrednie, a to właśnie w te dni zazwyczaj są wyścigi.

Jak dojechać:  (dla chętnych)

Najbliżej toru położona jest urocza wioska Scarperia, z której na pieszo idzie się ok 15 minut na tor. Pociąg do niej nie jeździ (jeździ tylko do Borgo San Lorenzo za 4,10E w jedną stronę). Możemy wziąć autobus ze stacji SITA Autostazione lub C.A.P za 3,30E w jedną stronę.






Florencja leży w dole, więc czy jedziemy na północ, wschód, czy południe zawsze będziemy jechać w przepięknych dolinach lub zjawiskowych górach, z których widać niesamowite krajobrazy i całą Florencję jak na dłoni. Wystarczy wyjechać troszeczkę za miasto i już Włochy ukazują swoje naturalne piękno. Domki porozsypywane na wzgórzach, jak cukier puder na babce, wodospady, rzeczki i wąskie uliczki, na których ma się wrażenie, że przestanie działać kierownica i w mig znajdziemy się kilkaset metrów niżej od tak hop siup! Jednym słowem pięknie. (więc warto jechać nawet dla samej jazdy i widoków! :PP)

Scarperia

 Robiąc powyższe zdjęcie spotkałem starszego pana, które każdego dnia chodzi sobie na spacery. Zapytałem się gdzie jest wejście (czerwony kask), bo autobus wysadził mnie przy innym zamkniętym i  jak się okazało najbardziej oddalonym od kasy :D
 Zaczęliśmy rozmawiać o miasteczku, o wyścigach o torze... Doszedłem do wniosku, że Pan jest naprawdę szczęśliwy. Żyje w spokojnym miejscu, ma niedaleko do pola golfowego, toru F1, sporego jeziorka,  pięknych pól i lasów, 30km od pięknej Florencji, dobre połączenia autobusowe (w dni powszednie), czegoś bakuje? :)


tor położony pod górami..cicho i zielono :) oczywiście jak jest przerwa w wyścigu :D

Mm!Mm! Wróćmy do tematu. Wyruszyłem o 9:45 - powrót 19:00...- Ej no bez szczegółów... - oookej.



 W tym dniu odbywały się wyścigi Porsche GT2/GT3/GT4. Nie był to żaden wyścig z cyklu Grand Prix. Zawody były zorganizowane przez klub z Zurychu i ciężko było znaleźć informację o godzinach, biletach i innych sprawach organizacyjnych. Jednak drogą mailową udało mi się uzyskać wszystkie dane i ruszyłem sam!














Miałem dużo czasu, chociaż przez cały dzień coś się działo. To kwalifikacje, to wolne próby i zaplanowane cztery wyścigi. Obszedłem cały tor, zobaczyłem skąd widać najlepiej każdy zakręt i już na przyszłość wszystko wiem! :D 

Rajdówka wspomnianego Pana :D
Zatrzymałem się na pierwszej trybunie i usłyszałem jak ktoś mnie woła. Był to Pan, z którym rozmawiałem przed torem! Wrócił szybko do domu, wziął samochód i przyjechał na tor, żeby ? Żeby mnie przeprosić i życzyć miłego dnia! Powiedział, że źle zrobił, bo mogłem z nim wjechać na tor za darmo, bo jako mieszkaniec Scarperii może wchodzić na tor kiedy tylko chce :D

Opowiadał, że widział się z Schumacherem, często jada obiady na torze, chociaż teraz już wyścigami się tak nie interesuje tak jak kiedyś :)




Na trybunach nie było dużo ludzi. Nie było wcale ludzi. Jedynymi kibicami byli rezydenci pobliskich miasteczek, których zliczyłbym na palcach oraz rodziny zawodników - słychać było niemiecki!



Jednak co najbardziej mnie zaskoczyło to fakt, że można było się poruszać po całym torze - CAŁYM! 
Skorzystałem z takiej okazji i zwiedziałem wszystkie trybuny, nawet te, które podczas wyścgiów kosztują po kilka tysięcy Euro! :D

Oczywiście korzystałem z windy, przetestowałem każde krzesełko i najelepsze miejsca znalazłem nie na platynowaej i zotej ale na najtańszej z nich - brązowej trybunie ;)


na "platynowym tarasie"

Oprócz głownych trybun, mogłem przejść korytarzykiem nad torem na padok, do boksów i do Pit Lane! Podczas innych zawodów takie coś byłoby nieosiągalne, nawet ze względów organizacyjnych i bezpieczeństwa! :D


Mogłem wejśc do każdego boksu, dotykać co chciałem nawet mogłem otwierać sobie drzwi. Chodziłem sam, z aparatem każdy się witał Halooo! uśmiechali się, więc zapytałem się czy nie mógł bym usiąść...taka myśl chodziła mi już od samego przyjazdu! Jak nie teraz to kiedy będzie lepsza okazja?



i stało się ! :D dodatkowo Pan sam zaczął mi robić zdjęcia, a później chwilę porozmawialiśmy o jego, a później już naszej zabaweczce :P ;))






W akcji ! Aj tu już mnie nie widać ;/     :PP
 Jeszcze nigdy podczas wyścigu nie stałem tak blisko toru. Zazwyczaj jest to miejsce dla szefów drużyn oraz menagerów zawodników, skąd kontrolują wyścig i rozmawiają z kierowcami przez radio.





tuż przed startem...




ostatnie wskazówki, trochę nie słyszałem.. :P





już po pierwszym okrążeniu szybki Pit Stop, coś nie tak z kołem..








Okrążenie zjazdowe, gratulacje pracowników..





pakowanko i do Szwajcarii..




dziewczyny ! brać przykład ! Można ? :D jakoś trzeba zacząć :D



Za boksami w Pit Lane Park, czekało dużo prywatnych samochodów. Fajnie jest przesiąść się ze sportowego Porsche do zwykłego samochodu, takiego na miasto Lamborghini... heh..


W środku toru, był też drugi tor, mniejszy przeznaczony dla gokartów i motorów. W tym czsie odbywały się zawody moto..popatrzcie sami :D haha aż sam się śmiałem, nie wiedziałem, że odbywają się zawody na taką skalę i na takim czymś i...w tym wieku zawodników :D


w ty przypadku zawodnik goni zawodzniczkę! Brawo!



były też troszeczkę poważniejsze skutery i motory przypominające krosowe...

Podgrzewanie opon nawet w skuterach? hmm chyba muszę o tym pomyśleć, może jeszcse szybicje na treningi będzie się dojeżdżało ;p


Każde zdjęcie przypomina mi tę 8-godzinną przygodę. ahh co tu mówić :D Wiem, że jeszcze kiedyś będę jechał po takim torze...

 Z racji tego, że była to sobota miałem problem z powrotnym autobusem. Oby tylko takie problemy były:) Musiałem więcej razy się przesiadać, a cała podróż trwała ponad godzinę dłużej.

Mimo to można powiedzieć, że w  tym dniu czułem się jak w raju, chociaż wróciłem jak z piekła - nie wiem kiedy i jak ale miałem czerwone ramiona i plecy :D


hmm...W pierwszym semestrze, dokładnie w Bibbienie zacząłem jeździć Renault, teraz w II semestrze w Mugello siedziałem w Porsche...czyżby na koniec pobytu będzie czekało na mnie miejsce w Ferrari?


Safety Car, już czeka...
więcej zdjęć i filmiki na stronie bloga na FB :))




It: Contruzioni umane / Kat: Construccions humanes / Pol: ludzkie konstrukcje   


Montserrat, koleżanka z Katalonii, współlokatorka Martyny, dziewczyna pełna energii i wiecznie uśmiechnięta. Nienawidzi mieć problemów - z nikim, za to stara się pomagać każdemu i zapewniać dobrą atmosferę. Do tej pory znamy ją taką, ale dobra dosyć słodzenia :D

Montserrat od kilunastu lat bierze udział w tworzeniu wież z ludzi. W Katalonii jest to bardzo popularne, często odbywają się imprezy, na których się prezentują. W każdą niedzielą spotykają się na placach i tworzą niesamowite widowisko. W samej Katalonii jest bardzo dużo zespołów. Niektóre z nich sięgają nawet po kilaset osób! I to nie przypadkowych! Bo trzeba się spotykać i trenować, bo mimo, że ładnie wyglada trzeba mieć odpowiednie przygotowanie techniczne, fizyczne i organizacyjne...

W ostatnią niedziele kwietnia Montserrat przygtowała prezetnację swojej dyscypliny. Zebrała dużo znajomych i wspólnie uczyliśme się budowania ludzkich wież!

Montserrat, jedyna na nogach, zielona koszula i białe spodenki.

Każdy zespół "Castellersów" ma własne barwy, jednak zawsze jest to koszula, białe spodenki i pas (długa zawijana szarfa), który pomaga przy wspinaniu się na górę!



Budowa wieży jest skomplikowanym procesem. Wszystko zaczyna się od solidnego fundamentu, specjalnego ustawienia osób na parterze, aby kolejne osoby miały dosyć stabilne pozycje.

Poziomy wieży. Najwięcej udało im się zrobić 9 pięter!

Na początku uczyliśmy się samego uchwytu. Trzymamy się mocno za ramiona, prawa ręka jest u góry, oba łokcie do góry, kciuk w dół aby pomagał wypychać łokcie...



Później przeszliśmy do wyższych sfer... każdy chciał spróbować! Oczywiście my też :D Razem z Martyną stworzyliśmy 2-piętrową wieżyczkę :D czy z solidnym parterem? o to trzeba się zapytać już Martyny :PP



Asekuracja podczas prób zawsze musi być! W historii zdarzyło się, że zginęły osoby, jednak zazwyczaj jak już ktoś spada, to leci na osoby z niższego lewelu i ciężko jest się zabić. Tak na pocieszenie i żeby zmotywować do czynnego uczestnictwa :)

Osoby z parteru, które są fundamentem wieży, nie muszą wcale używać dużo siły! Dzięki pracy grupy, każdy każdego podtrzymuje, naciska własnym ciałem i energia się kumuluje. Dzięki temu możliwe jest wytrzymanie w takiej pozycji dłużej niż ludzie z wyższych poziomów.



 Małe dzieci, które też biorą udział w konstrukcji często wyposażone są w kaski. Ich zadaniem jest wspięcie się na samą górę i podniesienie ręki do góry. Wtedy konstrukcja jest zaliczona, i wszyscy ale PO KOLEI zaczynają schodzić, a raczej ześlizgiwać się po sobie w pozycji koali :))

Nad całym procesem tworzenia wieży zawsze czuwa trener. Organizuje i zarządza uczestnikami. Daje wskazówki gdzie kontrukcję trzeba wzmocnić i co poprawić. Chociaż każdy z góry ma ustalone swoje miejsce (często też zależne od warunków fizycznych, szczególnie rozmieszczenie a parterze), rola lidera jest nieoceniona, tak jak dyrygenta w orkiestrze.



Tak wygląda czubek wieży, kiedy nie ma możliwości  wspięcia się na ramiona kolegi. Zazwyczaj czubkiem są dzieciaczki.
Taka dyscyplina rowinięta jest również w Indiach, jednak nie jest to tak rozpowszechnione jak w Katalonii. Wieże buduje się tam tylko kilka razy do roku, najcześciej na jakieś święta. Jest to okazja do wypromowania polityków. Zazwyczaj płacą biednym ludziom za zbudowanie jak najwyższej wieży ciesząc się poźniej wygraną. Mają inną technikę wchodzenia, a tym bardziej schodzenia! Najczęściej wszyscy się zawalają na siebie! Jak widać musi to funkcjonować skoro udaje im się budować po 7 pięter...

Poniżej filmik z ludzką wieżą -  nienajwyższą, bo tylko 7 pięter, ale dobrze pokazujący jak to wszystko wygląda ;)





Taniec i Teatro Verdi !



Florence Dance Center z którym jestem związany, przygotowuje galę na zakończenie sezonu tanecznego w Teatrze Verdi, która odbędzie się 23 czerwca.  Będą przedstawione wszystkie tańce, których można było się nauczyć na kursach. Wśród nich jest także moje latino americano!

 W związku z tym dostałem propozycję, żeby wziąć czynny udział w spektaklu! :D  "Show" będę przygotowywał razem z jedną z włoskich tancerek. ( o ile coś nam wyjdzie, bo czasu mamy mało).


Może nie jest to wielka impreza (chociaż teatr robi wrażenie) ale kolejny plan/marzenie idzie ku spełnieniu! - Wystąpić we włoskim teatrze :) Jest okazja więc z radością muszę  skorzystać! :D




Bieg po zdrowie "Guarda Firenze" 

 

 W niedzielę odbył się bieg promujący zdrowy tryb życia. 10 kilometrów pokonywanych uliczkami Florencji oraz przez wzgórze Michelangelo, z widokiem na całej miasto! W naszym biegu było  1,5tyś zawodników, a wśród nich mY! - dwa PawEłY! :D  ( w biegu na 2km brało udział 2tyś.osób). Przy takiej liczbie można sobie tylko wyobrazić bieg w wąskich uliczkach :D




Usłyszeliśmy strzał! Czas start! Start! Start! a my ciągle stoimy w miejscu...:D Za nim ruszyliśmy i minęliśmy start minęło trochę czasu ;p nie chcieliśmy się pchać na przód, bo czym głębiej tym bardziej było czuć ludzi...:D


przez pewien czas na prowadzeniu! :D ( na prowadzeniu pewnej grupy :P)

Z wyborem koszulki na bieg nie miałem problemu! :D

Informacja do Pana z tyłu: Po co tak się spinać...na luzie i do przodu!  To bieg zdrowia! :D

Pamiętacie jak był maraton i żałowałem że za późno? Tym razem się udało. Co prawda dystans cztery razy krótszy ale pierwszy zorganizowany bieg zaliczony! :D Pogoda znowu sprzyjała, bo było zachmurzenie i obyło się bez "parówy" :D troszkę padał deszcz...ale komu to przeszkadza? :D





Za metą czekały wody, napoje i batony ale i tak nic nie przebije zielonych jabłuszek i słodziutkiej czekolady MArtyny! :D

Czy były jakieś zakwasy? Tam gdzie się zadbało to nie był aż takich...ale nie spodziewałem się, że na plecach też mogą być !

 

P.S-owe aktualności  ;)

 - Ostatnio kupiłem maszynkę do strzyżenia za 1E! (pewne promocja w sklepie ;p) haha koniec z drogimi fryzjerami! - czas na tutoriale z fryzjerstwa.. ;p xD

 -Terminy kolejnych wypraw ustalone! :D

30 maj - 4 czerwiec - MALTA ! :D Były święta w Chinach to i Boże Ciało może być gdzie indziej. (po długich oczekiwaniach, codziennym sprawdzaniu cen, zmianie decyzji z godziny na godzinę Ryanair porzucił focha i dał szansę wyjazdu na wyspę! Szczegóły  wkrótce! :D)

10 czerwiec - Rzym! (udało się kupić 2 bilety, w tą i z powrotem za jedyne 20E!!!)

...teraz na spokojnie mogę zaplanować egzaminy z włoskiego i hiszpańskiego oraz wolne dni, które przeznaczę na naukę ;)...

- Już jutro po 4 zaczynam hiszpańską przygodę! Egzamin z hiszpańskiego za miesiąc, więc w sam raz na podszkolenie języka :PP Trzymać kciuki za wyniki, dobrą pogodę i "zdrowaśkę" za bezpieczny powrót  :) Wracam 14.05 więc do usłyszeniaaaAAAA !



Pozdrawiam serdecznie ! :*




czwartek, 2 maja 2013

"Notte bianca" i Jacek-traveler :D


 Co słychać na Uniwerystecie?

podczas Relazioni Internazionali
Zacznijmy od tego co najmniej istotne ale za to zaskakujące ;p II semestr zaczął się na początku marca, a już od końca kwietnia w moim planie powstały duże luki. Od tego poniedziałku skończyłem na uczelni 3 z 4 kursów. Co prawda przez te dwa miesiące były po 6h tygodniowo, ale nie zmienia to faktu, że w większości semestr trwał dwa miesiące.

 Pozostało mi tylko dokończenie angielskiego do 31 maja ( bo jest za 9 pkt ECTS i mam go w poniedziałek, wtorek i środę od 8:30 do 10). :D



 Dodatkowo poniedziałek, środa i piątek mam kursy językowe (włoski i hiszpański) ale nie za bardzo burzy to mój plan tygodniowy :D

Sesja

Egzaminy wypadają różnie. Starałem się zaliczyć jak najszybciej ale z niektórymi się nie da. Trudno, trzeba będzie podróżować w czasie sesji.   Oczywiście jako student mam prawo do zdawania w trzech terminach (I - czerwiec, II-lipiecj, III- sierpień) ale podczas wakacji czasu w ogóle nie będzie...;) i tak:


22 maj  - (ustny) Sistema Politica Italiano
13 czerwiec - (pisemny + ustny) hiszpański
18 czerwiec – (pisemny) angielski
28 czerwiec – (pisemny + ustny) stosunki międzynarodowe
 *początek czerwca - B1 hiszpański / B2 włoski


Najcięższy będzie ten ostatni. Najwięcej do czytania, nauki, niesprzyjający profesor i ten termin... no cóż, będziemy walczyć ! :D

A oto próbka z wykładu (Relazioni Internazionali), o Niccolo Machiavellim:D



Mimo luźniejszego planu, w każdej wolnej chwili (oksymoron) przygotowuję się do egzaminów, bo później nie będzie czasu, a jakoś zdać trzeba. Jeżeli wszystko jest od początku zorganizowane i idzie zgodnie z planem, to nie ma opcji żeby nie uzyskać zamierzonego końcowego efektu = wspomnienia z podróży + czyste konto po Erasmusie.  Dlatego trzymam się założonego planu i lecę do przodu!

_________________________________________________________________________________
 

 "Notte bianca"




30 kwietnia we Florencji odbyła się "biała noc", czyli Noc Muzeów. Większość z nich byłą otwarta , część z nich trzeba było zarezerwować, a do nielicznej grupa trzeba było kupić bilet ze zniżką.

Na każdym placu coś się działo! Zrobiłem wcześniej plan, co i gdzie mam zobaczyć. Oczywiście musiałem odrzucić wiele, bo nie mogłem być w kilu miejscach na raz :D

Obchody zaczałem od godziny 20:00, od Palazzo Pitti :)

Co prawda próba ale było nieźle
Taniec. W tle pałac Pitti.

Po niektórych z przygotowanych "show" byłem rozczarowany... Być może dlatego, że to Florencja i  spodziewałem się trochę więcej, z góry stawiając wyższą poprzeczkę.

Zapowiadane tango, 100 par. Było mniej, zbyt krótko..ale były balony! 

Koncert chóru męskiego.

Piazza Ognissanti






Piazza Santa Croce








Piazza Santa Maria Novella (raczej najlepszy punkt programu, godz. 2:00)







Na każdym rogu było słychać muzykę. Sporo małych koncertów (chociaż też wydawało się, że są przygotowane spontanicznie), przy których przystawali na jakiś czas ludzie. Czuć było atmosferę imprezy, bo w Centrum Pogotowia przy Doumo, oraz na kilku innych placach były dyskoteki :D




Plazza della Signoria i rozstawione chuśtawki z dzwoneczkami. Przez całą noc dawały przyjemny dzwięk :) Z początku wprawiały je w ruch dzieci, później wszystko przejeli dorośli :D W tle Palazzo Vecchio.

Ostatnim punketm na moim planie było 3:00 zwiedzanie Muzeum Palazzo Vecchio! Wszedłem trochę wcześniej, bo były wolne miejsca ;)










Ludzi było bardzo dużo. Na głównych ulicach nie dało się przejść!
Nawet, kiedy wracałem po 3 do domu,  rowerem pośród pijanych ludzi, porozbijanych butelek i obok ulicznych imprez, trzeba było uważać na pieszych  :D



_________________________________________________________________________________

 Przejdźmy do rzeczy najbardziej istotnych! :D - podróże


Zaczął się czas sandałów ( i to bez skarpet!) oraz krótkich spodenek, pozostały mi dwa miesiące, a uciekają szybko, dodatkowo w głowie siedzi chęć podróżowania i wykorzystania warunków, które mam dookoła.
Czas wdrożyć w życie historie J.Pałkiewicza, W.Cejrowskiego czy B.Pawlikowskiej - czas na większą wyprawę!

Wszyscy znamy Ryanaira - ma tanie loty, ale to, co można znaleźć wylatując z Pizy to bajka!

Można się natknąć na bilet w jedną stronę już za 10E! Droga powrotna kosztuje zazwyczaj tyle samo. Oczywiście mając elastyczny czas. Taki bilet to super promocja ale bez problemów można znaleźć lot w dwie strony za 32E lub 40E!! A dokąd?
 Za tą cenę z Pisy możemy udać się na: wyspy greckie - Kefalonia, Kos , Rodos, Kreta; na Sycylię, Sardynię, południe Włoch,  Maltę, Ibizę i troszeczkę drożej na Fuerteventurę i Teneryfę!!! :D

Skupiłem się na wyspach, bo wydają się najlepsze na wakacje :D...i jak tu nie skorzystać?! 


(Dodatkowo trzeba dodać niecałe 10E w dwie strony za dojazd na lotnisko Florencja - Pisa.)

Cel jest taki: przeżycie przygody, (może podkreślę jeszcze raz - PRZEŻYCIE) i zobaczenie jak najwięcej,  jak najtańszym kosztem, czyli bezpiecznie ruszyć z domu z bagażem podręcznym na kilkudniową podróż.

 Jak wszędzie najważniejsze jest przygotowanie i organizacja. Od wcześniejszego zaplanowania czasu, poprzez komunikacje, na wyspę, z lotniska, do campingu?, do miasta, co jeść, pić, gdzie spać, co będzie potrzebne w dzień, w nocy, w deszcz, podczas upału, a jak zachoruję itd...

Od miesiąca plany są co raz bliżej realizacji. Podobnie jak Paweł (już powinniście się znać, tak jak  Martynkę ;) kupiłem mały (po złożeniu), 2-osobowy namiot z tropikiem (Decathlon - 30E), z Polski przyjechał do mnie malutki śpiwór i malutki dmuchany materac (dzięki Mamo! :* -> to znaczy buziak ;p) oraz profesjonalny płaszcz przeciwdeszczowy.
 Na początku myślałem o pałatkach wojskowych, z których można złożyć namiot. (łącząc dwa płaszcze + 3-częsciowa aluminiowa rurka). Niestety są za ciężkie i zajmują za dużo miejsca.
W ten sposób mogę zmieścić się w plecak zapewniając sobie nocleg.

Namiot = rurki, śledzie itd - przejdzie na odprawie lotniczej? - przejdzie. Paweł z Martynką byli niedawno z takim sprzętem na Cagliari i wrócili z wszystkimi częściami ;) Trochę oglądali śledzie ale nawet one przeszły! ;)

Wybierając się na taką przygodę, trzeba mieć też odpowiednich kompanów. Może nie tyle do super zabawy ale ważniejsze do radzenia sobie w kryzysach. Nie ma zimno, głód, czy niewygoda przy spaniu. Wszystko możne się przytrafić, chociaż z takim założeniem się nie jedzie. Mimo to, królewskie zwyczaje trzeba zostawić w domu albo z niego w ogóle nie wychodzić.


Oprócz Ryanaira są też inne przewodniki, chociaż wątpię, żeby było taniej, co najwyżej mogą być inne kierunki:     (+ wielkość darmowego bagażu podręcznego)

www.volotea.com (bagaż nie cięższy niż 10kg)
www.meridiana.it   (bagaż 55x40x20 / do 8kg)
www.easyjet.com  (bagaż 56x45x25 / bez limitu kg)
i www.ryanair.com  (bagaż 55x40x25 / do 10kg)


__________________________________________________________________________________

Kierunek - Hiszpania!

 

 Myślałem, myślałem i wymyśliłem! 8-14 maj Barcelona!  

Lecę Ryanairem, lot w dwie strony wyniósł 32E. Pisa- Girona(Barcelona) / Girona(Barcelona) - Pisa.  Dodatkowo 30Euro za połączenia z lotniskami ( w tym zwiedzanie Girony :D).


Ale to nie wszystko! W Montmelo, na torze "Katalonia" , oddalonym na północ o 30 km od Barcelony będzie Grand Prix Formuły 1 !!!!! (http://www.circuitcat.com/en/f1/horarios.php)

To był jeden z główniejszych powodów wyboru kierunku! Wyścig będzie  9-12 maja. Ja wrócę sobie dwa dni później, żeby mieć troszkę czasu na zwiedzenie Barcelony. Dlaczego napisałem Ja? - bo ściągam też z Polski męską część rodziny i będziemy razem przez ten motoryzacyjny weekend! :D Takie sobie robimy wakacje :D

International Motor Show
Dodatkowo właśnie w Hiszpanii rozpoczyna się sezon Porshe Super Cup! będą też "gonki" klas niższych od F1 oraz trwające 11-19 maj International Motor Show, Barcelona 2013! UFF!


Nocleg? - sposób spontaniczny, przy użyciu zaopatrzenia z plecaka ;) Na razie innych planów nie ma, prawdopodobnie camping koło toru, później camping koło Barcelony albo u jakiś Hiszpanów w mieszkaniu (couchsurfing, Erasmusi,  tani hostel - wolę namiot)... zobaczymy :) (chyba, że ktoś ma jakieś pomysły lub znajomego z 2m podłogi ;)


Chyba nie muszę opisywać, jak się cieszę! Rodzinne spotkanie, Barcelona i uczestnictwo w domowym wyścigu Fernando Alonso! :D uff !


Próbka tego, co będzie słychać... :D





A! Już wiem, że spotkam się z koleżanką z Florencji - Laią, która niedawno wróciła do siebie i mieszka niedaleko Barcelony! ;)


I w ten sposób przedstawiają się najbliższe plany: 

4 maj - Maranello (wyścig Porshe)

8-14 maj - Hiszpania, Barcelona, Grand Prix F1 :D:D

18-19 maj – Mediolan

 27 maj – przedstawienie w bibliotece miejskiej z organizacji Creative Corner

*na razie w planach: 2-8 czerwiec - niespodzianka Ryanaira :) wyspy greckie lub coś w ten deseń

8-13 czerwiec - gość: Aysegul z Turcji

*niepotwierdzone 12 czerwiec - Rzym, spotkanie z Franciszkiem ;)
*czerwiec - wyjazd nad morze, gdzieś blisko Florencji, tak Martyna? :P

2 lipiec - Siena, festiwal Palio

...w międzyczsie trzeba sprytnie wpleść egzaminy ;)



 i pomyśleć, że w Polsce takie plany by dało się zrealizować? - wątpię...nawet jakby były takie okazje z biletami to fizycznie byłoby niemożliwe..;/


 Hasta luego! SaludoS :****


P.S Wszystkiego najlepszego i STO LAT KAMIL !!!!! :******